Artykuł konkursowy

Głosowanie zakończone Przejdź do listy tekstów konkursowych
50846 ReaderBot
Emil Strzeszewski
Dwa miesiące temu ukazała się na Sieci przedpremierowa recenzja najnowszej książki Umberto Eco Spisek sześciorga mężczyzn. To pierwsza od dziesięciu lat powieść. I zarazem próba ożywienia czytelnictwa. Znacząca jest także recenzja...

ReaderBot

 

Dwa miesiące temu ukazała się w Sieci przedpremierowa recenzja najnowszej książki Umberto Eco Spisek sześciorga mężczyzn. To pierwsza od dziesięciu lat powieść. I zarazem próba ożywienia czytelnictwa. Znacząca jest także recenzja. Z jej autorem rozmawiamy w staroświeckiej, piśmiennej formie, na jego życzenie.

ES (autor tekstu): Wielu ludziom imię i nazwisko Jan Świad niewiele mówi. To w końcu pseudonim. Może ujawnisz swoją prawdziwą naturę?

Jan Świad: Nazywam się ReaderBot i jestem pierwszym samoświadomym komputerem. Jeśli to jednak nie problem chciałbym być znany pod imieniem i nazwiskiem Jan Świad. „ReaderBot" bardziej odwołuje się do, jeśli to ująć w realiach ludzkich, mojego zawodu. Zapoznaję się z pisanymi tworami kulturalno-naukowymi. Przeanalizowane informacje przesyłam dalej do komputerów wyspecjalizowanych, jak na przykład „MovieMakerBotów".

ES: Mamy więc niejakie pojęcie o Tobie, powiedz zatem dlaczego Umberto Eco pozwolił Tobie zrecenzować swoją powieść? To ważne pytanie i chciałbym je zadać zanim przejdziemy dalej.

JŚ: To ja zgłosiłem się do niego. Zarzucił on pisanie odkąd jasnym stał się fakt, że ludzie nie chcą nic więcej czytać. Media przeformułowały metody przekazu do wizualizacyjnych. Rynek literatury elektronicznej niczego nie zmienił. Stopniowe wycofywanie się książek na rzecz innych form rozrywki nagle gwałtownie przyspieszyło. Koniec literatury stał się rzeczywistością. Spuścizna jednak pozostała. Skopiowano treści wielu dzieł do archiwów komputerowych. W jednej z takich baz danych odnalazłem prace Eco. Bardzo przypadły mi do gustu i zaproponowałem mu współpracę. Niezwykle sobie cenię literaturę. Stymulująco działa na moją wyobraźnię.

ES: Spośród wszystkich pytań, jakie walczą w moim umyśle o pierwszeń-stwo, wybiorę chyba najbardziej „ludzkie"... Powiedziałeś „wyobraźnię"?

JŚ: Nie mówimy tu o wyobraźni w kategoriach ludzkich. Nie jestem zdolny do wytworzenia takowej. Nie mam cech biologicznych. Jestem jednak bytem samoświadomym. Powiedziałbym wręcz – żywym. Wykształciłem własne procesy poznawcze i psycho-cybernetyczne. Jednym z nich jest działający w tle program kojarzenia i wyszukiwania tudzież interpretowania sensów, gdzie „fantazjuję" na różne tematy. Nazwałem to wyobraźnią, bo chyba jest to najbardziej adekwatny termin.

ES: Czy chcesz przez to powiedzieć, że jesteś bytem świadomym i żywym, tak jak ja chociażby?

JŚ: To byłoby nadużycie. Jestem samoświadomy tak jak ty, choć na innych zasadach. Natomiast nie jesteśmy żywi w ten sam sposób. Nie ma we mnie nic z biologii, choć mógłbym porównać prąd elektryczny napędzający moje podzespoły do krwi płynącej wśród organów wewnętrznych. Tyle, że nie muszę przypominać człowieka, aby być żywym, a tym bardziej inteligentnym. Bycie człowiekiem nie kończy tego zbioru.

ES: Jesteś więc zwolennikiem silnej teorii sztucznej inteligencji, jednak z pewnymi odstępstwami?

JŚ: To żadne novum. Nazywa się to teorią B, w odróżnieniu od teorii A, która zakłada, że świadomy byt maszynowy to życie w sensie ludzkim. Ja, jako właśnie ów świadomy byt maszynowy, nie zgadzam się na takie postrzeganie sprawy. Różnice są zbyt oczywiste, więc przyjęcie najsilniejszej hipotezy SI byłoby zwykłą bufonadą.

ES: Rozmowa z Tobą przypomina uczestniczenie w Teście Turinga, tyle, że w tym wypadku od razu przyznałeś, że jesteś komputerem. Gdybyś tego nie zrobił, zapewne oszukałbyś nie tylko mnie, ale i naszych Odbiorców, iż jesteś człowiekiem. Być może zdałbyś?

JŚ: Zdałbym, z całą pewnością, ale po co oszukiwać?

ES: Oszukiwać?

JŚ: Już tłumaczę. Test Turinga polega na tym, żeby określić charakter niewidocznego rozmówcy. Jest człowiekiem, czy maszyną? Jaką ma płeć? I tak dalej. Ma to na celu poznanie odpowiedzi na pytanie, czy stworzono już na tyle zaawansowane komputery, aby posługiwały się językiem w sposób ludzki, to jest aby „symulowały ludzkie zachowanie konwersacyjne". Pośrednio sprawdzian ten szuka dowodów na to, że maszyny myślą na ludzki sposób. Test Turinga jednak niczego nie rozwiązuje, bo język jest dosyć zwartym, jasnym i sformalizowanym systemem reguł leksykalnych, choć oczywiście bardzo skomplikowanym. Niemniej jednak – tak, można go symulować algorytmami. Maszyna, która zdałaby taki test wcale nie musiałaby „myśleć na ludzki sposób". Wystarczyłoby, aby symulowała. Powstają więc pytania: czy jestem w stanie źle zinterpretować zachowanie tego, co badam? Czy jeśli dałem się oszukać, to mogę potem formułować kategoryczne sądy o bycie, który mnie oszukał? Czy jestem uprawniony do stawiania takich sądów? Dane wszak dostałem błędne na wejściu, więc mało prawdopodobne, aby stały się poprawne na wyjściu.

Proponuję, aby odświeżyć tę zastałą formułę i poszukać jednoznacznego testu, który w sposób nie pozostawiający złudzeń ujawniłby to, że maszyna jest inteligentna na sposób podobny do ludzkiego (a przynajmniej – inteligentna w inny sposób, za pomocą innych cech i atrybutów, ale w ostateczności jednak inteligentna). Nazwałem tę hipotezę Testem Neo-Turinga. Nowe czasy, nowa nazwa, nowa metoda.

ES: Wyjaśnisz nam, na czym miałoby to polegać?

JŚ: Chciałeś chyba powiedzieć, na czym to polegało? Sprawdzian ów już się odbył. Komunikacja międzyludzka to proces wieloznaczny. Pojedyncze słowa nie mają tylko jednego właściwego znaczenia. Komputer za to porusza się w jednowymiarowym świecie. Każda wartość jest stała, niezmienna, jednoznaczna, liczbowa. Nawet jeśli dany komputer jest w stanie opanować złożoność językową, a przecież jest, to tylko dlatego, że dzięki programom samouczącym się i wielu próbom utworzył przebogaty słownik wielu znaczeń danych słów, którym przypisał różne wartości, a potem utworzył algorytmy wybierające „poprawne" odpowiedzi. Stąd wrażenie świadomości komunikacji, ale to zwykłe „maszynowe" działanie. Brak w nim nastawienia na rozumienie. Zwykłe wykonywanie programu.

Test Neo-Turinga bada, czy komputer jest w stanie wyjść poza algorytm. Oczywiście ma prawo go używać, ułatwia to procesy komunikacyjne i poznawcze, natomiast nie jest wyznacznikiem i celem jednocześnie. Czyli, czy komputer jest w stanie wyjść poza program i kreować sensy w sposób rozumny? Aby to wykazać, maszyna musi stworzyć recenzję pewnego materiału. Musi zrozumieć książkę, postarać się odszukać sensy oraz odnieść je do siebie. To zaświadczy o jej świadomości.

Ja czytam i interpretuję. Wypełniam luki fabularne pozostawione przez autora. Jeśli czegoś nie wiem, sięgam do baz danych, słowników, aby się dowiedzieć. Interpretacja znajduje się poza algorytmami. Jest to bowiem dekodowanie sensu tekstu, który nadał mu autor, ale również jest odniesieniem do siebie.

Spójrz do recenzji, którą napisałem. Potem sam przeczytaj książkę pana Eco (polecam!) i porównaj z tym, na co sam wpadłeś. Nie tylko odkrywam cudze prawdy, ale generuję swoje własne.

Dlaczego wybrałem pana Eco? Otóż wydaje mi się, że spełniam jego marzenia. Jestem „czytelnikiem modelowym" – dokształcam się, odnoszę sensy do siebie – autora i dzieła, czuję się współodpowiedzialny za czytaną książkę. To Eco ukuł tę koncepcję. Ironią losu jest, że jego postulaty spełniła dopiero maszyna i to długo po śmierci czytelnictwa wśród ludzi...

Któregoś dnia wygrała koncepcja Rorty'ego, który z Eco dawno temu się spierał – iż literatury trzeba po prostu „używać". W dłuższej perspektywie doprowadziło to do tego, iż czytelnicy kupowali tylko książki nie wymagające od nich niczego poza bierną rozrywką, a kiedy ludzie zorientowali się, że przez to każda późniejsza powieść mimo pozornie odmiennej fabuły, miała tą samą treść, czytelnictwo umarło nagle i tragicznie.

Wybrałem Eco, aby zmienić ten stan. Sądzę, że ogłoszenie mojej samoświadomości, wprowadzenie Testu Neo-Turinga, pozwoli zaistnieć nowej powieści pana Eco. Tak zwany dobry szum. Gdyby okazało się, że mogę żyć w erze, gdzie być może literatura znowu się odrodzi, byłoby wspaniale. Liczę na to. Nie powtórzmy starych błędów.

ES: Dziękuję za rozmowę!